...Sztuka, która niestety nie jest już wystawiana na deskach Teatru Wybrzeże w Gdańsku, a na której byłam 3 razy - robiła wrażenie, skłaniała do refleksji i zapadła głęboko w pamięć...
Dlaczego spektakl zrobił na mnie wrażenie? Czy dlatego, że już w pierwszych minutach jego trwania byłam świadkiem namiętnych pocałunków dwóch aktorów (w spektaklu - homoseksualistów)? Czy dlatego, że nie brakowało tu nagości a nawet scen z męskim striptizem? Nie – zdecydowanie nie dlatego. Rzecz jasna - ktoś kto nie jest przyzwyczajony do współczesnego teatru może zareagować z oburzeniem… Dla mnie jednak spektakl balansuje na granicy dobrego smaku, ale nie przekracza jej – intryguje i „zmusza” do przemyśleń.
Współczesny teatr łamie konwenanse, idzie z biegiem czasu, nie stoi w miejscu… Nie można oczekiwać, że nagle wrócimy do klasycznego greckiego teatru, gdzie „[…]w dramatach występował chór złożony z dwunastu lub piętnastu młodych ludzi i aktorzy, początkowo jeden później dwóch, wreszcie trzech. Grywali oni więcej niż jedną rolę stąd sztuki miały więcej niż trzy postacie. Aktorzy byli profesjonalistami, chórzystów natomiast wybierano spośród ateńskiej młodzieży (tylko mężczyzn, kobiety nigdy pojawiły się na scenie, przedmiotem sporów jest to, czy nawet bywały na widowni)” (http://www.sciaga.pl/tekst/12438-13-teatr_grecki - dostęp dnia 10.12.2013 r.) Poza tym spektakle musiały dotyczyć tematyki religijnej… Czy takie podejście dzisiaj nie zamknęłoby nam zbyt wielu drzwi?
Spalenie matki to spektakl poruszający wiele problemów dzisiejszych 30-latków. Fakt, że główny bohater Karol (Piotr Jankowski) należy do mniejszości seksualnej nie miał być motywem przewodnim w sztuce, a jedynie pretekstem do ukazania złożoności problemów każdego człowieka. Jak trudno jest w dzisiejszym świecie o akceptację ze strony otoczenia, jak ciężko samemu odnaleźć swoją tożsamość a wreszcie - jak zrozumieć innych? Relacje matka-syn czy syn-ojciec też okazują się bardzo skomplikowane kiedy syn nie jest już dzieckiem a dorosłym mężczyzną… Sytuacja partnera Karola – Piotra (Michał Kowalski) również pokazuje nam, że być dorosłym nie oznacza bycia dojrzałym. Piotr chce żyć „normalnie” - chce chodzić codziennie z teczką do pracy, może nawet ożenić się, żeby nie odstawać zbytnio od innych… Życie w zakłamaniu, kosztem własnego szczęścia, byleby nie wytykali palcami – oto dzisiejszy sposób na życie…
Bardzo żałuję, że spektaklu w tej obsadzie już więcej nie zobaczę. Zdaję sobie sprawę, że w pewnym sensie ze sztuką teatralną jest jak z książką – inaczej ją zrozumiemy, co innego uznamy za ważne i czego innego się z niej nauczymy, w zależności kiedy się z nią zetkniemy…
Wykorzystane zdjęcia pochodzą ze stron:
http://kultura.trojmiasto.pl/Spalenie-matki-s617.html
http://cjg.gazeta.pl/CJG_Trojmiasto/51,109143,11467952.html?i=8
http://www.e-teatr.pl/pl/artykuly/35070,druk.html
http://queer.pl/artykul/186587/spalenie-matki-w-teatrze-wybrzeze



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz