niedziela, 2 lutego 2014

Żeby nie było, że nad wszystkim się zachwycam... zatem - "Wyspa niczyja. Mapping"...

W opisie spektaklu możemy przeczytać ostrzeżenie, iż oglądanie spektaklu jest niewskazane dla osób cierpiących na epilepsję z powodu jaskrawych wizualizacji (ja dodałabym jeszcze do ostrzeżenia głośne efekty dźwiękowe...). Być może, miały one uczynić sztukę bardziej atrakcyjną - czy tak się stało? W mojej ocenie nie... nie zdołały one też sztuki uratować - ale tego chyba się nie dało zrobić...


Liczne metafory zawarte w spektaklu, jednorożce, gołe lalki, dziwne symbole nie są zrozumiałe dla przeciętnego widza. W mojej głowie pojawia się nieustannie pytanie "co autor miał na myśli?"... jednak zostaje to pytanie bez odpowiedzi. Z tego co pamiętam, spektakl zagrano 8 razy, po czym zdjęto go z repertuaru. Myślę, że była to najmniej udana sztuka jaką widziałam na deskach Teatru Wybrzeże. Jednak nie byłabym sobą, gdybym nie znalazła w niej chociaż jednej pozytywnej strony... 


Był to debiut Katarzyny Michalskiej na scenie Wybrzeża. Pokazała tu znakomity warsztat umiejętności aktorskich w teatrze dramatycznym. Przy okazji uświadomiłam sobie, jak K. Michalska podobna jest do swojej mamy - Doroty Kolak - mają wręcz identyczny głos i podobny sposób okazywania emocji.


 W spektaklu, zwrócił moją uwagę także Michał Jaros. On również dopiero co zaczynał swoją współpracę z gdańskim teatrem. Jego postać w spektaklu budziła przerażenie, może chwilami obrzydzenie... Jednak to właśnie on i Katarzyna Michalska, przykuli moją uwagę najbardziej - pokazali, że aktorzy młodego pokolenia, mają w sobie ogromny potencjał. Budowali swoje postacie z wysiłkiem i doceniam to - dowodu ich talentu nie zapomnę.


Widocznie czasem trzeba przekonać się, że teatr ma wiele twarzy - nie zawsze wszystko się musi podobać. Jednak każde takie doświadczenie wzbogaca mnie. Rozwija to niewątpliwie umiejętność krytycznego myślenia, nie "połykania" wszystkiego tak jak zostanie mi podane.


Gdyby spektakl nadal był wystawiany, niewątpliwie w tym miejscu zachęcałabym fanów teatru do jego obejrzenia, gdyż myślę, że każdy powinien przekonać się sam jak na niego wpłynie dana sztuka. Odradzałabym jednak oglądanie "Wyspy" osobom, które chciałyby wybrać się do teatru np. po latach przerwy, gdyż mogłoby to ich zdecydowanie zrazić do tej formy rozrywki...

Wszystkie wykorzystane zdjęcia znajdują się na stronie Teatru Wybrzeże.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz